54. FESTIWAL PIANISTYKI POLSKIEJ W SŁUPSKU - 6 IX 2020 r.

  

MOŻDŻER KOCHANY LECZ TROCHĘ PRZEKOMBINOWANY


Mój stosunek do Leszka Możdżera jest bardzo osobisty. Kocham go i podziwiam od lat za jego wielki talent. Znamy się z czasów, gdy jeszcze jako student gdańskiej Akademii Muzycznej wykonywał w Słupsku swoje wersje utworów Chopina, zaraz po zarejestrowaniu ich na płytę. Później spotykaliśmy się jeszcze wielokrotnie w słupskiej Filharmonii, gdzie zainicjowaliśmy pojedynek pianistów: Leszek Możdżer – Kevin Kenner czy podczas realizacji - z udziałem naszej orkiestry pod dyrekcją Bohdana Jarmołowicza - Requiem dla mojego przyjaciela Zbigniewa Preisnera, w którym Leszek wykonywał partię fortepianu. Utwór ten został powtórzony ze słupskimi filharmonikami w Katedrze Oliwskiej w Gdańsku oraz dwukrotnie w Holandii, w tym, w słynnej sali Concergebouw w Amsterdamie. Pamiętam też nasz  udział w koncercie poświęconym Papieżowi Janowi Pawłowi II, transmitowanym przez TVP 1 z kościoła p.w. św. Mikołaja w Gdańsku, na którym wykonywaliśmy jego znakomite Nieszpory oraz - wcześniej jeszcze - jego grę w sekcji rytmicznej podczas rewelacyjnego koncertu Michała Urbaniaka z naszą orkiestrą (1995). Tych spotkań było znacznie więcej.  

 Później bacznie śledziłam jego karierę. Koncerty i płyty w trio Dream Team (z Danielssonem i Fresco), duet z włoską pianistką Glorią Campaner, a także współpraca z zespołem muzyki dawnej Holland Baroque. I wiele innych pomysłów, inicjatyw, tras koncertowych, festiwali.

Leszek Możdzer to z pewnością jeden z najbardziej utalentowanych i najlepszych polskich pianistów jazzowych. To także chyba jedyny pianista, który zyskał masową popularność, w dobrym znaczeniu tego słowa. Artysta przez lata wypracował swój język muzyczny. Znakomita technika, perfekcyjne opanowanie instrumentu, subtelność i siła, kreatywność, inteligencja oraz wszechstronność, to jego niekwestionowane atuty.

Dlatego też wiele spodziewałam się po koncercie na Festiwalu Pianistyki Polskiej. Oba występy Możdżera miały charakter przekrojowy (artysta zagrał dwukrotnie tego samego dnia). Usłyszeliśmy bowiem kompozycje autorskie, miniatury Chopina, Komedę, a nawet własne opracowania znanych utworów z kręgu muzyki pop (m.in. temat z Rydwanów ognia Vangelisa i Libertango Piazzolli). I o ile utwory popularne zostały pomyślane i wykonane w sposób naprawdę interesujący, to kompozycje artysty odebrałam jako trochę „przekombinowane”. Wprawdzie były one przyjemne i łatwe w odbiorze, nawet dla przeciętnego słuchacza, ale za dużo było w nich „ozdobników”, skomplikowanych figuracji, muzycznych przebiegów powtarzanych zbyt często. To wszystko sprawiało, że słuchacz, taki jak ja, był oszołomiony mnogością technicznych umiejętności i gdzieś, moim zdaniem, gubiła się myśl przewodnia kompozycji. Niemniej, ogólnie rzecz ujmując,  koncert bardzo się podobał publiczności, chociaż podczas wieczoru, w którym uczestniczyłam (o godzinie 20.00), nie było „standing ovation”.



Niektórzy, jeszcze przed koncertem wyrażali obawy, czy pianista fizycznie podoła wyzwaniu zagrania dwóch koncertów jednego wieczoru. Ja takich dylematów nie miałam, bo ktoś, kto ćwiczy kilka godzin dziennie czy bierze udział w takim przedsięwzięciu, jakim jest Możdżer+ na Solidarity of Arts (2010 rok, 30-lecie Porozumień Sierpniowych), grając z tuzami światowego jazzu przez kilka godzin bez przerwy, musi mieć znakomitą kondycję.

 

Komentarze

  1. No tu się z Tobą nie zgadzam i... z tego co słucham i czytam jesteś w tej opinii odosobniona.

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozmawiałam kilka dni "po" z pewną dziennikarką i miałyśmy te same odczucia. Niektórzy z różnych względów boją się wyrażania swoich opinii.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nawet, gdybym była odosobniona w tej opinii, mam do niej prawo. Nie jest tak, że wszystkim musi podobać się to samo. Zwłaszcza, że zwróciłam uwagę jedynie na jeden aspekt koncertu ( zawarty w dwóch zdaniach).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak ja nam prawo wyrazić swoją opinię i nie zgadzać się z Twoją 😄😄😄 H.Ch.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

MŁODZI DYRYGENCI Z MŁODĄ ORKIESTRĄ

ZE SMYCZKAMI PRZEZ EPOKI

Sercem jestem zanurzony w jazzie…