54. FESTIWAL PIANISTYKI POLSKIEJ - 7 IX 2020 r.

 

WIERCIŃSKI I DRZEWIECCY – PASJA GRANIA I MUZYKOWANIA


 

Trzeci dzień Festiwalu był moim zdaniem najbardziej udany, spośród wszystkich prezentacji festiwalowych.

Wykonawcą pierwszej części wieczoru był pianista młodego pokolenia, absolwent Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Katowicach w klasie prof. Wojciecha Świtały, Andrzej Wierciński. W jego wykonaniu usłyszeliśmy utwory Fryderyka Chopina:  Mazurki z opusu 24: g-moll, C-dur, As-dur, b-moll, IV Balladę f-moll op. 52, Wariacje B-dur op. 12, Nokturn H-dur op.62 nr 1 i Walc Es-dur op. 18.

Wybór repertuaru to kolejny ukłon organizatorów Festiwalu w stronę naszego wielkiego kompozytora. Wszak w tym roku obchodzimy jego 210-rocznicę urodzin. Poza tym, Andrzej Wierciński znalazł się w polskiej ekipie na XVIII Międzynarodowy Konkurs Chopinowski, który z powodu pandemii został przeniesiony na przyszły rok.

W Mazurkach pianista pokazał lekkość i finezję, a w Walcu Es-dur z op. 18 ( nie jak błędnie podano w programie: z op. 16), czyli Grande Valse Brillante – elegancję. Spośród czterech Wariacji B–dur op. 12 (Variations brillantes) najbardziej efektowna była  wariacja ostatnia ( z piękną kodą).  Największe wrażenie zrobiła na mnie Ballada f-moll op.52, uznana przez współczesnych kompozytorowi za szczytowe osiągnięcie tego gatunku. Pianista umiejętnie połączył tu namiętny liryzm z nastrojem pełnym zamyślenia i refleksji. A my daliśmy się tej grze porwać i przenieść w inną przestrzeń.

Byłam zauroczona tą interpretacją kompozycji Chopina. To przecież jeszcze bardzo młody artysta ( rocznik 1995) a już posiada wszystko: technikę, osobowość i - przede wszystkim - dojrzałość. W jego muzyce nie było żadnej zbędnej nuty. Był to Chopin perfekcyjny pod każdym względem. Myślę, że sam kompozytor mógłby się z taką interpretacją identyfikować, a jak wiadomo, był bardzo dobrym pianistą.

             Mocno wierzę w to, że w przyszłym roku Andrzej Wierciński znajdzie się w finale Konkursu Chopinowskiego. Trzymam kciuki!


              Po przerwie wystąpili Jekaterina i Stanisław Drzewieccy, od 2010 roku małżeństwo i zarazem duet fortepianowy. W ich wykonaniu usłyszeliśmy 6 utworów op.11 Sergieja Rachmaninowa, 2 Tańce hiszpańskie: C-dur i A-dur z op.12 Maurycego Moszkowskiego i 3 Tańce węgierskie Johannesa Brahmsa. Wszystkie kompozycje zostały napisane i zagrane na cztery ręce. Repertuar ten jest przyjemny w odbiorze , ale dość wymagający dla pianistów. Dzięki umiejętności i talentowi obojga, słuchało się tych kompozycji z wielką przyjemnością. Zwłaszcza Jekaterina pokazała tu swój temperament, niczego nie ujmując Stanisławowi, który z cudownego dziecka, nie wiedzieć kiedy, przeistoczył się w dojrzałego pianistę. Chodzą słuchy, że bardziej zajmuje go obecnie lotnictwo i programy komputerowe ułatwiające nawigację samolotów, niż gra na fortepianie. Ale tego, absolutnie nie dało się odczuć. W obojgu widać było niesłychaną radość grania i przebywania razem, co udzielało się publiczności. Na bis oboje wykonali Libertango Astora Piazzolli i Taniec z szablami Arama Chaczaturiana, rozpalając tą ostatnią kompozycją publiczność do czerwoności.

         

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

MŁODZI DYRYGENCI Z MŁODĄ ORKIESTRĄ

ZE SMYCZKAMI PRZEZ EPOKI

Sercem jestem zanurzony w jazzie…